środa, 29 października 2014

Strażnik spokoju

 Na obrzeżach miasteczka Dark, znajduję się stary cmentarz. Od dawna nikt go nie odwiedza, ze względu na legendę i znikające osoby. Legenda mówi, że od parunastu lat nie żyje staruszek, który miał dość hałasu i wszystkiego co było nie tak. Mieszkańcy miasteczka nazywali go Strażnikiem Spokoju. Pewnego razu gdy grupka dzieci bawiła się za głośno, wyszedł do nich i zaczął się drzeć by się uciszyły i sobie poszły. Tak się tym zdenerwował, że dostał zawału i zmarł. Pochowano go zaraz przy wejściu do cmentarza, a na nagrobku napisano Strażnik Spokoju. Nikt do tej pory nie wie czy uraziło to starca, ale gdy ktoś na cmentarzu zachowuje się za głośno lub niestosownie, to znika bez śladu. Mieszkańcy miasteczka myśleli, że to Strażnik czuwa nawet zza grobu, bo za każdym razem gdy ktoś znika, na nagrobku pijawia kolejny X. Dlatego nikt się już nie zapuszcza na cmentarz. Aż do dziś, gdy grupka przyjaciół, która nie zna legendy postanowili pobawić się w podchody. Było ich sześcioro: para Lucy i Jack, Martin, Tom, Johny i Harry. O godzinie 18, gdy było już ciemno, spotkali się przed bramą cmentarza. Podzielili się na dwie grupy: Lucy, Jack i Martin oraz Johny, Tom i Harry. Gdy weszli ba cmentarz, Harry i Martin zauważyli nagrobek z napisem Strażnik Spokoju. Trochę się ponabijali we dwóch i dołączyli do reszty. Niestety nie zauważyli, jak piach pod nagrobkiem się poruszył. Gdy byli już razem wyznaczyli zasady i postawili, że drużyna Lucy schowa się jako pierwsza. Po pół godziny znaleźli Lucy i Jack'a, ale nie mogli nigdzie znaleźć Martina. Pomyśleli, że spietrał i poszedł do domu, więc bawili się dalej. Po kolejnej turze nie mogli znaleźć Harry'ego. Za bardzo uwagi nie zwracali, bo przynajmniej w drużynach jest po równo. Przez kolejną godzinę nikogo nie ubyło. Lucy czuła się niekomfortowo a Jack, widząc w jakim stanie jest jego ukochana, poprosił o ostatnią rundę - każdy na każdego. Wszyscy się rozbiegli. Lucy schowała się za dużym nagrobkiem, nagle usłyszała kroki, ucichły a zza nagrobka wyskoczył Jack. Przestraszył ją mocno i wpadł na pomysł, że jak są sami to może... Dziewczyna odmówiła mówiąc, że odrobina szacunku należy się zmarłym. Chłopak musiał przyznać jej rację. Nagle usłyszeli krzyk Tom'a. Pobiegli do niego i zobaczyli, że nigdzie go nie ma. Chodzili i szukali, aż dotarli do nagrobka z napisem Strażnik Spokoju. Lucy zobaczyła, że są nowe X

na płycie. Zaczęła się bać. Nagle zobaczyli jak coś człapie, to Johny. Podbiegli do niego pytając się, co się stało. I on zaczął opowiadać: "Na początku trochę się wygłupialiśmy i tańczyliśmy, a potem Tom wyciągnął butelkę wódki, którą schował tu rano. Trochę wypiliśmy, jednak Tom więcej. Zaczął skakać po nagrobkach i się śmiać, że on jest nieśmiertelny, nie tak jak te wypatroszone kukły pod ziemią. Wtedy pojawił się ON. Złapał go w swoje palce i zaciągnął tutaj. Jedyne co usłyszałem to jak mówił do Tom'a, że teraz dołączy do swoich wypatroszonych kukieł. Chciałem mu jakoś pomóc, ale nie umiałem. I wtedy zobaczyłem was." Lucy wstrząśnięta tą opowieścią, stała i nic nie mówiła, było widać strach w jej oczach. Jack był w podobnym stanie, ale po chwili się otrząsnął pytając: "Kto to taki ten on?" Zanim Johny mu odpowiedział, usłyszał niosące się echem JA za swoimi plecami. On i jego ukochana się odwrócili i zobaczyli jego - wielkiego kościotrupa, wychodzącego zza nagrobka Strażnika. Jack i Lucy zaczęli biec i moment byli przy bramie cmentarza. Wtedy na moment się odwrócili i zobaczyli jak Johny został wepchnięty pod ziemię a Strażnik swoim palcem ryje kolejny X na nagrobku. Para ukochanych biegła dalej i dopiero trzy przecznice dalej się zatrzymali by odetchnąć. I wtedy usłyszeli głos niosący się z daleka: "Jedyne co pozwoliło wam przeżyć to odrobina szacunku dla zmarłych i to, że nie mogę wyjść poza tereny cmentarza. Ale pamiętajcie, jeszcze jedna akcja taka jak dziś albo jaka kolwiek wizyta na cmentarzu i na was też przyjdzie pora."



poniedziałek, 27 października 2014

Rozważaj myśli przed snem

Dzisiaj jedna z moich pierwszych historii. Mam nadzieję, że się wam spodoba. :]

Pewnego wieczoru, Ada po obejrzeniu horroru o potworach wysysających z ludzi energię, poszła do siebie do pokoju, położyć się spać. Przed zaśnięciem, cały czas myślała o potworze z filmu. Zastanawiała się, jak by to było, gdyby spotkała go naprawdę. Po paru minutach rozmyślań, nawet nie zauważyła kiedy zasnęła. I tak, jej rozmyślania, zaczęły się przeradzać w rzeczywistość senną. Ada właśnie była na spacerze ze znajomymi. Po jakimś czasie, jej kolega wpadł na pomysł by pobawić się w chowanego, jak dzieci. Wszyscy byli za. Ada chcąc się jak najlepiej schować, weszła na teren starego budynku i schowała się za wielkim drzewem. Usłyszała jak ktoś chodzi po liściach. Myślała, że ktoś dojrzał ją w jej kryjówce, więc zamknęła oczy i wstrzymała oddech, by nie zdradzić swojej pozycji. Niespodziewanie kroki ucichły, a gdy już miała otworzyć oczy o zobaczyć dlaczego, coś złapało ją, by nie mogła krzyczeć i wciągnęło do domku. Tam, straszna postać, przywiązała ją do krzesła, zakneblowała i zaczęła podłączać do niej jakieś kabelki, które wystawały jej z głowy. Ku jej zdumieniu, potwór nie wysyłał z niej krwi, tylko energię. Po jakimś czasie, gdy opadała z sił a oczy jej się zamykały, potwór podszedł do niej i powiedział, że jeszcze się spotkają. Wtedy zemdlała. Niespodziewanie, Ada obudziła się w swoim łóżku pełna sił, szczęśliwa, że to tylko sen. Aż nagle zobaczyła ślady kółek na swoich rękach. Nie mogła sobie przypomnieć co robiła wieczorem, a wydarzeń ze snu nie dopuszczała do myśli. Do momentu, gdy usłyszała ten sam głos za sobą co we śnie i tą samą straszną postać, mówiącą: "Mówiłem, że się jeszcze spotkamy!"

niedziela, 26 października 2014

Pozdrowienia z cienia.

Od jakiegoś czasu a mianowicie od roku do wakacji publikowałam swoje creepypasty na aplikacji - straszne historię. Od wakacji rzadko tam zaglądam a na blogach siedzę częściej, więc postanowiłam przenieść się tutaj. Będę publikowała opowieść raz na tydzień, nie rzadziej, może częściej. Będą to opowieści z różnych dziedzin.
Skąd czerpie inspiracje? Z otoczenia. Często spaceruje po naprawdę dziwnych miejscach w swoim mieście i po dziwnych miejscach gdy jestem gdzieś na wycieczce.
Ostatnio byłam na wycieczce w Gdańsku i wszystkie te figury na Starym Targu dały mi tyle inspiracji, albo chociaż zbliżające się Halloween.
Naprawdę, jest dużo miejsc, w których można dopatrzeć się wielu rzeczy i stworzyć mnóstwo historii. Trzeba tylko umieć dobrze wykorzystać własną wyobraźnie.
Nie powiem nie. Często są to krótkie historyjki, a czasami się rozpiszę na...
Najgorszy problem, to przemyślenia wylać na kartkę, no ale cóż. Lenistwo trza przełamać, bo lubię się dzielić swoimi opowieściami.
To co? Na razie to tyle z mojej strony. Spokojnej nocy i mrocznych koszmarów kochani.