Dzisiaj jedna z moich pierwszych historii. Mam nadzieję, że się wam spodoba. :]
Pewnego wieczoru, Ada po obejrzeniu horroru o potworach wysysających z ludzi energię, poszła do siebie do pokoju, położyć się spać. Przed zaśnięciem, cały czas myślała o potworze z filmu. Zastanawiała się, jak by to było, gdyby spotkała go naprawdę. Po paru minutach rozmyślań, nawet nie zauważyła kiedy zasnęła. I tak, jej rozmyślania, zaczęły się przeradzać w rzeczywistość senną. Ada właśnie była na spacerze ze znajomymi. Po jakimś czasie, jej kolega wpadł na pomysł by pobawić się w chowanego, jak dzieci. Wszyscy byli za. Ada chcąc się jak najlepiej schować, weszła na teren starego budynku i schowała się za wielkim drzewem. Usłyszała jak ktoś chodzi po liściach. Myślała, że ktoś dojrzał ją w jej kryjówce, więc zamknęła oczy i wstrzymała oddech, by nie zdradzić swojej pozycji. Niespodziewanie kroki ucichły, a gdy już miała otworzyć oczy o zobaczyć dlaczego, coś złapało ją, by nie mogła krzyczeć i wciągnęło do domku. Tam, straszna postać, przywiązała ją do krzesła, zakneblowała i zaczęła podłączać do niej jakieś kabelki, które wystawały jej z głowy. Ku jej zdumieniu, potwór nie wysyłał z niej krwi, tylko energię. Po jakimś czasie, gdy opadała z sił a oczy jej się zamykały, potwór podszedł do niej i powiedział, że jeszcze się spotkają. Wtedy zemdlała. Niespodziewanie, Ada obudziła się w swoim łóżku pełna sił, szczęśliwa, że to tylko sen. Aż nagle zobaczyła ślady kółek na swoich rękach. Nie mogła sobie przypomnieć co robiła wieczorem, a wydarzeń ze snu nie dopuszczała do myśli. Do momentu, gdy usłyszała ten sam głos za sobą co we śnie i tą samą straszną postać, mówiącą: "Mówiłem, że się jeszcze spotkamy!"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz